Villa Katowicze, Kuźnia Bogucka, Kattowitz, Stalinogród.Miasto o pokręconej historii, niewiele lepszej teraźniejszości i wielkich nadziejach na przyszłość.Dla jednych wielkie miasto malutkie, dla innych najbardziej depresyjne miasto świata.Dla jednych syf i behatonowy folwark sołtysa, dla innych miasto szeleszczących kielichów i innej niebanalnej architektury.Nasze miasto.
Kategorie: Wszystkie | Dzisiaj | Foto | Jutro | Ludzie | Przewodnik | Wczoraj
RSS

Ludzie

czwartek, 06 sierpnia 2009

Odkąd zainstalowałem sobie w telefonie aplikację umożliwiającą łatwe czytanie artykułów z kilkunastu tytułów prasowych, wyrobiłem w sobie niepokojący nawyk, bez którego nie jestem w stanie zasnąć. Teraz nie dość, że w ciągu dnia spędzam niemało czasu przy komputerze, czuję dodatkowo absurdalny głód informacji (których nie potrzebuję) leżąc w łóżku. Są już na to na szczęście odpowiednie kuracje odwykowe ;) Ale do rzeczy.
Wpadłem wczoraj w nocy na wywiad z Arturem Rojkiem, sporządzony z okazji rozpoczynającego się dziś Off Festivalu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, a o samym wywiadzie bym już rano nie pamiętał, gdyby nie poniższy fragment:
"(...)Jeff Kleinsmith, dyrektor kreatywny tej wytwórni oraz product manager kilku zespołów w Sub Popie. W Seattle zauważyłem, że spod rękawa wystaje mu tatuaż. Nie mogłem oderwać od niego wzroku, bo wiedziałem, że skądś znam ten znak. W końcu skojarzyłem - gość ma wytatuowany na ręce herb Katowic! Jeden do jednego, nawet kolorystycznie - żółto-niebieski. Okazało się, że on nazywa się Andy Kattowitz - któregoś dnia wrzucił swoje nazwisko w Google i wyskoczył ten znak. W tym roku po raz pierwszy odwiedzi Katowice."

Prawda, że zaskakujące?

11:28, settembrini , Ludzie
Link Dodaj komentarz »