Villa Katowicze, Kuźnia Bogucka, Kattowitz, Stalinogród.Miasto o pokręconej historii, niewiele lepszej teraźniejszości i wielkich nadziejach na przyszłość.Dla jednych wielkie miasto malutkie, dla innych najbardziej depresyjne miasto świata.Dla jednych syf i behatonowy folwark sołtysa, dla innych miasto szeleszczących kielichów i innej niebanalnej architektury.Nasze miasto.
Kategorie: Wszystkie | Dzisiaj | Foto | Jutro | Ludzie | Przewodnik | Wczoraj
RSS

Dzisiaj

środa, 15 lipca 2015

Byłem dziś w Nowym Urzędzie Miejskim (czyli w dawnym Domu Prasy), sprawę załatwiać. Wystraszyłem się na początek, kiedy na bilecie kolejkowym zobaczyłem, że przede mną ni mniej, ni więcej, tylko trzydzieści osób czeka na załatwienie sprawy (sprawy tego samego rodzaju, na inne sprawy były osobne listy kolejkowe). Skoczyłem szybko po gazetę, rozejrzałem się, stwierdziłem że nie rozumiem dlaczego ludzie po wzięciu biletu tak bez sensu stoją w kolejce, skoro na sali pełno różnych miejsc siedzących, mniej lub bardziej wygodnych (ale ja w sumie nie o tym).

Doczekałem się (całkiem szybko szło, chyba ze sześć albo i osiem stanowisk było to spraw tego rodzaju co moja), siadłem przy biureczku, podałem uprzejmemu panu dokumenty, on zaczął coś wklepywać i skanować, ja zacząłem się rozglądać. Za jego plecami na ścianie rozpościerała się wielka panorama nocnych Katowic, sfotografowanych plus minus z dachu Altusa, nie bardzo aktualna bo jeszcze na pewno z Michalikiem (ale za Pałac Ślubów nie dam sobie ręki uciąć). Świeciły latarnie, świeciły okna w blokach, świeciły neony...

No właśnie, neonów wcale wiele nie było. Można było się domyślić, że na niektórych dachach rozmazane światło to jakiś neon reklamowy, ale tak naprawdę wyraźnie widoczny był tylko jeden. Spróbujcie, moi drodzy, zgadnąć, jaka to jeden jedyny neon reklamowy był wyraźnie widoczny na ścianie sali obsługi obywatela Urzędu Miasta w Katowicach?

Powiem Wam tylko, że to polska firma.

22:06, stalinogrod.os , Dzisiaj
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 września 2014

Przez ostatnie tygodnie tyle było drwin, że za 10 milionów Katowice kupiły organizację zakodowanych mistrzostw. Nawet jednak gdyby transmisja z meczu finałowego nie została nadana w kanale otwartym, to nic nie zmieniłoby faktu, że we wszystkich kronikach odnotowane byłoby, że w Katowicach rozgrywano finał mistrzostw świata w siatkówce.

I nikt nam nie odbierze radości z faktu, że w katowickim Spodku sięgnęliśmy po tytuł. Za mojego życia raczej już się w Katowicach nie zdarzy, i nie mam przekonania, że sukces tej rangi zdarzy się gdziekolwiek w Polsce.

A jeśli ktoś w świecie zapamiętał te obrazki z Katowic, z racji uczestnictwa lub oglądania transmisji, to tym lepiej.

Katowice 2014 siatkówka mistrzostwa świata finał kibice
(fot. Gazeta.pl)

środa, 17 lipca 2013

Rzadko ostatnio bywam w centrum Katowic. Kiedy więc miałem wczoraj do załatwienia sprawę, przeszedłem się potem po centrum miasta (ang. Katowice City Center). Dominującym wrażeniem jest wszechobecny plac budowy, ale przyznam szczerze, jakoś szczególnie mi nie przeszkadzał, może dlatego, że bywam tam rzadko. Parę uwag na roboczo się jednak nasunęło.

Rozumiem, że wyburzono Pałac Ślubów (jako mało potrzebny i mało estetyczny, pozostawmy na uboczu kwestię jego przeniesienia w inne miejsce).
Rozumiem wyburzanie niszczejącego Michalika (choć wspominam tam dziecięcy sklep społemowski), nawet jeśli nie muszę być przekonany do potrzeby wybudowania tam nowej drogi, rozumiem te wyburzanie Supersamu pod nowy Supersam (naturalna kolej rzeczy).
Nie rozumiem jednak za cholerę, dlaczego przy tej okazji trzeba było rozwalić fontannę między Pałacem Ślubów a Michalikiem, przecież ona nawet 20 lat nie miała.

Zastanawiałem się też, co będzie dalej z pomnikiem harcerzy (tym koło Separatora). Pamiętam wciąż, jak pisałem w szkolnym zeszycie notatkę o jego postawieniu, że według projektu Zygmunta Brachmańskiego, nie będę improwizował która to była klasa. Dziś tam też jedno wielkie wyburzenie.

Wyburzenie jest zawsze drogą do czegoś nowego. Specjalnie podszedłem do luki po wyburzonej plombie przy Muzeum Śląskim, gdzie ściany są mało reprezentacyjne teraz, ale widok na Rawę całkiem interesujący. Później zaś, przecisnąwszy się chodnikiem sypanym z tłucznia, przyglądałem się tak zwanej Galerii Katowickiej. Moim zdaniem na obecnym etapie nie ma nic z waginy, to raczej kosmiczny roboowad opadł w centrum miasta i wgryzł się w jego tkankę, jakby chciał swoim odbiciem pożreć albo chociaż zawalić  kamienice wokół. 

Katowice Stawowa 3 Maja Wagina Galeria Katowicka

Tagi: centrum
00:45, stalinogrod.os , Dzisiaj
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 listopada 2012

Odwiedziłem dziś - w celu dość przyjemnym - Wydział Komunikacji Urzędu Miasta w Katowicach. O godzinie 11.11 pobrałem bilecik z numerkiem, informujący że w kolejce czeka 12 osób (ja byłem ten dwunasty, jak sądzę). O godzinie 11.45 opuściłem budynek w pełni zadowolony, ze zrealizowanym celem - odczekawszy trzykrotnie (w kolejce do pierwszego okienka, w kolejce do drugiego okienka i przy drugim okienku na sfinalizowanie sprawy). 

Mam wrażenie, że może trochę pomogli mi inni petenci - którzy wchodzili do budynku na rozpoznanie bojem, brali numerek dla zasady a potem zabierali się za mozolne czytanie formularza, wypisywanie go, przeglądanie dokumentów i załatwianie opłat. Sami sobie winni, komplet informacji dostępny jest na stronie Urzędu Miasta, można sobie zaoszczędzić biegania (można nawet teoretycznie załatwić przez internet, ale koniec końców i tak się trzeba pofatygować osobiście). Ja przyszedłem przygotowany, byłem wręcz jak ten koszmar przysłowiowego biurokraty, który na rzucone złowrogo "będzie pan jeszcze potrzebował..." z uśmiechem wyjmuje z teczki odpowiedni dokument - aczkolwiek przyznam szczerze, że obsługujące panie raczej zachowywały się sympatycznie, niż złowrogo (na pewno irytowały je kolejne "puste" numerki, a nie należycie przygotowany interesant). 

Złe czasy jak widać minęły. 

(Mam jeszcze do napisania pochwałę innego urzędu w Katowicach, ale skoro piszę piąty miesiąc, to chyba już naprawdę nie ma się co spieszyć.)

13:02, stalinogrod.os , Dzisiaj
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 września 2012

Temat ilości miejskich tablic rejestracyjnych był już kiedyś poruszany, kiedy liczba zarejestrowanych samochodów od czasu wprowadzenia "europejskich" białych tablic przekroczyła 200 tysięcy. Ile może być teraz, nawet nie chce mi się próbować liczyć, ale odnotowałem w ostatnich tygodniach na ulicach pojazdy, które za cyframi na tablicach miały już nie jedną, ale dwie litery (np. SK 227AA, nie mam pojęcia czy takowe wydano faktycznie). Czyli zwyczajnie zabrakło już liter pojedynczych. Jak te liczby lecą...

Tak, to notka typu "żeby Stalinogród rósł w siłę, a kattowitzerom żyło się dostatniej".

22:17, bartoszcze , Dzisiaj
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8