Villa Katowicze, Kuźnia Bogucka, Kattowitz, Stalinogród.Miasto o pokręconej historii, niewiele lepszej teraźniejszości i wielkich nadziejach na przyszłość.Dla jednych wielkie miasto malutkie, dla innych najbardziej depresyjne miasto świata.Dla jednych syf i behatonowy folwark sołtysa, dla innych miasto szeleszczących kielichów i innej niebanalnej architektury.Nasze miasto.
Kategorie: Wszystkie | Dzisiaj | Foto | Jutro | Ludzie | Przewodnik | Wczoraj
RSS
wtorek, 27 października 2009

W każdym mieście niebagatelną rolę w umacnianiu lokalnej tożsamości odgrywają kluby sportowe, rywalizujące w rozgrywkach o mistrzostwo krajowe (międzynarodowe też, oczywiście). W Katowicach zdarzały się nam drużyny walczące z powodzeniem o mistrzowskie laury, żeby wspomnieć choćby Baildon Katowice (drużyna pingpongistów) czy Górnik/GKS Katowice (w hokeju na lodzie). "W obrębie Wielkich Katowic" możemy znaleźć choćby takie perełki, jak niepozorna drużyna Gwiazda Borki, w latach 1922-1923 mistrz Polski w.. palancie.

Ponieważ sportem nr 1 jest w naszej okolicy futbol, więc największą radością dla katowickiego kibica byłoby zdobycie tytułu przez katowicką drużynę piłkarską (pomińmy wszelkie lokalne wojny futbolowe). Być może najbliżej tego był przed 80 laty klub 1.FC Katowice (z racji swej historii częściej pisany jako 1.FC Kattowitz), który przegrał tytuł w ostatnim decydującym meczu. Później pierwsze miejsce przez wiele lat szturmował bezskutecznie GKS Katowice (czterokrotnie kończąc na drugim miejscu). Dziś Katowice walkę o tytuł mistrzowski oglądają głownie w telewizji.

Wypada się więc tylko cieszyć, że oto niespełna dwa tygodnie temu, tytuł futbolowego mistrza Polski zdobyła drużyna z Katowic! Zaskoczenie? Cóż, niestety to tylko futbol amerykański.  Tym niemniej, Silesia Miners wchodzą na zawsze do grona katowickich mistrzów. Gratulacje!

20:41, bartoszcze
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 października 2009

Dziecię moje wybrało się dzisiaj do Śląskiego Teatru Lalki i Aktora ATENEUM w Katowicach. Wróciło całkiem zadowolone, nie przeczę:) i dzieląc się wrażeniami pokazało program teatralny. Obejrzałem go sobie (rozmaite smaczki dla dzieci trudno zrozumiałe w tej krótkiej notce pominę), i zwróciłem uwagę na nazwiska twórców. Spektakl "Jak pingiwny arką popłynęły" oparty jest na tekście (wielokrotnie zresztą nagradzanym) niemieckiego autora Ulricha Huba. Został zaś wyreżyserowany przez Petra Nosalka, a pod scenografią podpisał się Pavel Hubićka.*

I tak się zadumałem - czy ten splot narodowości w jednym przedstawieniu dla dzieci to standard ugruntowany przynajmniej w tej dziedzinie, przejaw globalizacji (europeizacji?) w kulturze, a może ciche nawiązanie do historycznej wielokulturowości Katowic i Śląska?

*uprzejmie proszę o wyrozumiałość dla użycia uproszczonych nieco form nazwisk czeskich twórców

20:09, bartoszcze , Dzisiaj
Link Dodaj komentarz »